Dziś coś dla tych, którzy nie akceptują swojej sytuacji życiowej...

Niezadowolenie zatruwa. Doprowadza do sytuacji, kiedy nawet rzeczy i zdarzenia, które nasze otoczenie uważa za sukces i często nam ich zazdrości, nas nie cieszą. MY ich po prostu nie zauważamy, albo bagatelizujemy, a nasze myśli krążą wokół tego czegoś, czego nam brakuje. No właśnie MYŚLI a nie CZYNY. Ograniczamy się do myśli, natomiast brakuje nam energii - bądź odwagi - by te myśli wprowadzić w czyn, by je przekuć w to coś, czego nam brakuje... I tak wegetujemy nie robiąc nic - a  nicnierobienie jest przyzwoleniem na to, żeby nasze życie żyło bez nas, żeby przebiegało obok, trochę bez sensu....

Marzenia ma każdy z nas. Jedni mniejsze i przyziemne: nowy samochód, nowa praca, nowe mieszkanie, wyjazd na wymarzony urlop. 

Inni większe - takie wow: kompletnie nowe życie, bo starego mają serdecznie dość, nowy ( lub w ogóle jakiś!) partner życiowy, z którym stworzą COŚ, co przetrwa do śmierci, albo i dłużej...

Czasami sami znajdujemy siłę i energię, żeby zrobić porządek w swoim życiu. A czasami potrzebujemy od Losu/Boga pomocy. Tą pomoc Bóg nam zsyła w różnej postaci - pozytywnych zbiegów okoliczności; nagłego olśnienia, takiego : Boże, dlaczego wcześniej nie przyszło mi to do głowy....- to takie proste...; różnych ludzi na naszej drodze, którzy pokazują nam, gdzie robimy błąd i co musimy zmienić, albo wręcz wyciągają pomocną dłoń, za którą musimy tylko chwycić i podciągnąć się..

I widzicie - czasami ja siebie postrzegam jako taką wyciągniętą do Was dłoń.

Każdy z Was potrzebuje ode mnie czego innego. Jedni potrzebują tylko szansy poznawania innych singli, by próbować sobie ułożyć życie.

Inni potrzebują mojej pomocy emocjonalnej przy akceptacji siebie i uporaniu się ze swoimi kompleksami, brakiem pewności siebie, czy brakiem siły do zmiany swojej sytuacji życiowej.

Jeszcze inni potrzebują mojej wiedzy z różnych dziedzin - wiedzy, która wzięła się z dociekliwości i próby uporania się z moją własną sytuacją życiową.

Wszystko to Wam oferuję. WY musicie tylko zrozumieć i zaakceptować fakt, że ABSOLUTNIE nie przypadkiem znalazłam się na Waszej ścieżce życiowej, że MOGĘ Wam w czymś pomóc, że najwyraźniej właśnie tej pomocy POTRZEBUJECIE. Bo inaczej nie byłoby Was tutaj, nie czytalibyście tego, co własnie napisałam.

Z JAKIEGOŚ POWODU  szukaliście mnie. Po coś konkretnego mnie potrzebujecie. Nie wiem, czy będę w stanie Wam pomóc. Jeśli jest Wam to pisane, to pewnie tak. Ale NA PEWNO trzeba spróbować - bo stawką jest Wasze szczęście. 

Dlatego działajcie i nie traćcie czasu. Bo przecież nie wiemy, ile go mamy. Ile Wy go macie - ile mnie go zostało...Ale na pewno ograniczoną "ilość" - a po co żyć życiem niespełnionym, na pół gwizdka, skoro można żyć w pełni zadowolenia, oddychając pełną piersią. W szczęściu.

Czego Wam z serca życzę. Z moją pomocą, czy bez niej. Po prostu szczęścia:)))