Czy rytuały działają? I kiedy?!

Pytania, które zadajecie najczęściej: czy magia zadziała i kiedy?... 

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta: TAK. Bezwzględnie. Przyznam, że nie bardzo rozumiem opinie, jakie spotyka się w internecie na temat skuteczności (lub jej braku) tej czy innej wróżki lub maga...

Idea magii i rytuałów zasadza się na prostym działaniu: wysyłamy "zapotrzebowanie" czyli naszą prośbę do Wszechświata ( czy do Boga lub  Matki Natury jeśli ktoś tak woli) i czekamy na odzew. Nie ma możliwości, żeby taki odzew nie nastąpił. Wysyłamy energię i energia wraca do nas w takiej postaci, jaką sobie zażyczyliśmy. Nie zawsze w dokładnie takiej, jaką mieliśmy na myśli, ale jednak...

Rytuał to jest nic innego jak nasza prośba, odpowiednio " wzmocniona". "Wzmacniamy" ją poprzez mocniejsze skupienie się na samej prośbie czyli wysłanie większej dawki energii, ukierunkowanej na nasze życzenie. Im lepiej potrafimy się skupić, czyli odpowiednio pracować z naszą energią, tym lepsze rezultaty naszego magicznego działania. 

Są osoby, które mają wrodzone możliwości (rodzaj daru) kierowania swoją energią tak, żeby była ona bardziej "skoncentrowana" i ukierunkowana. Te osoby potrafią leczyć energią, potrafią przepowiadać przyszłość, widzą aury innych ludzi, kontaktują się z duchami itp. Ale energię potrzebną do wykonania rytuału mamy wszyscy. Nie każdy z nas potrafi zrobić z niej odpowiedni użytek - wymaga to ćwiczeń i...odwagi:) do zajęcia się tym tematem. Oraz wiary we własne możliwości i we własne siły - a z tym chyba jest najgorzej...

Naturalnie rytuały wykonywane w czyjejś intencji wymagają samodyscypliny... Bo - uwierzcie mi - człowiek ma naturalną skłonność mocniejszego i bardziej rzetelnego przykładania się do swoich spraw, niż do spraw innych ludzi. Nie jest to żadną wadą ani niczym nagannym - tak po prostu jest. Te osoby, które "zawodowo" zajmują się działaniami magicznymi muszą więc wyrobić sobie umiejętność skupiania się i kierowania swoją energią tak, żeby jej "praca" czyli działania magiczne przyniosły skutek. Jeśli więc do tej swojej pracy podchodzi po prostu rzetelnie nie ma szans, żeby rytuał nie zadziałał. I muszę tu dodać - niestety! Bo przecież zamawiacie nie tylko same dobre i pozytywne rytuały. I są niestety ludzie, którzy nie cofają się przed użyciem swojego daru do szkodzenia innym... Ale to inny temat, o którym już pisałam i nie będę się powtarzać.

Oczywiście wykonanie rytuału to czynność  bardziej skomplikowana niż tylko zapalenie świecy, o czym też już pisałam. I oczywiście każdy mag, czy czarodziejka ma swoje sposoby/swoje rytuały, które ma sprawdzone i wie, że działają. Na temat tego, czy każdy z nich "przykłada się" do swojej pracy, nie mogę się wypowiadać.

Natomiast jak WY, jako zlecający wykonanie, oceniacie skuteczność działań magicznych, to zupełnie inna para kaloszy. 

Większość z Was ucieka się do działań magicznych w momencie, kiedy macie naprawdę duże kłopoty. Naturalnie pod słowem "duże" kryje się cała gama problemów - od dokuczliwych rodziców/sąsiadów, poprzez zdrady/rozpadające się małżeństwa aż po klątwy, które działają na każdą dziedzinę Waszego życia, prowadząc do całkowitego upadku pod względem zawodowym, osobistym i zdrowotnym.

Ale poprzestańmy na tych najczęściej spotykanych problemach: zdrada i rozpad związku. No, nie chcecie tego, bo przecież inaczej nie szukalibyście pomocy, żeby się z tym uporać. Zgłaszacie się do kogoś takiego jak ja i ustalamy wykonanie np. rytuału z czarną świecą lub rytuału separacyjnego. 

Naturalne jest, że oczekujecie, że Wasza sytuacja zmieni się - najlepiej z dnia na dzień i to diametralnie. Wasz mąż/żona pokłóci się i rozstanie z kochanką/kochankiem, nagle pojmie, że tylko u Waszego boku czeka go szczęście i wróci skruszony i będzie happy end. Oczywiście wszystko w ramach tego miesiąca, o którym była mowa przed zleceniem rytuału...

Kochani, to tak nie działa. Wszystko w życiu wymaga czasu. Magia też. I oczywiście mam też takie sytuacje, kiedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko NAGLE się zmienia, ale są to naprawdę pojedyncze i rzadkie przypadki. Najczęściej sytuacja zmienia się powoli, ale...zmienia się. I to powinno być najważniejsze. 

Niejednokrotnie słyszeliście na pewno, że bardzo trudno jest określić czas w Tarocie. Ponieważ pojęcie czasu, jako wymiernej wielkości, jest znane tylko nam ludziom a we Wszechświecie po prostu nie funkcjonuje, w związku z tym nie ma możliwości określenia precyzyjnie czasu, kiedy coś się zdarzy. Zdarzy się - to powinniście przyjąć. I ważna rzecz - nie wątpić! Bo WY sami też podkopujecie swoją pozycję i szansę na poprawę sytuacji kiedy wątpicie. Kiedy wysyłacie energię niewiary i czarnego myślenia...To i najlepsze czary nie pomogą;)