Sens robienia rytuałów

Rytuały kuszą...

Są możliwością urzeczywistnienia Waszych życzeń, marzeń... Są pomocą w sytuacjach, kiedy wydaje się, że jest beznadziejnie i nie ma szans na poradzenie sobie z problemami. Są promykiem nadziei w momentach, kiedy my sami jesteśmy bezsilni i nie widzimy wyjścia z danej sytuacji. Są szansą na poukładanie sobie życia, tak, jak chcemy. 

I wszystko jest OK, ale... 

No właśnie - jest jedno ale...

Rytuały mają ogromną moc. Są skupieniem energii na Waszym życzeniu i - dobrze zrobione - najczęściej prowadzą do spełnienia Waszych życzeń i pragnień.

Uważajmy więc na to, czego sobie życzymy...No, bo a nuż się spełni i... dopiero będzie kłopot:)))

Zlecenie rytuałów powinno być przemyślane. Po pierwsze, czy robiąc/zlecając go nie "nagarniamy" sobie złej karmy. Wszystko, co skutkuje krzywdą drugiego człowieka, prędzej czy później wróci do nas w postaci naszej krzywdy. Więc ogólnie uważajmy na to, jakie są nasze intencje.

Po drugie - czy to, o co prosimy, jest faktycznie tym, czego chcemy i co jest dla nas dobre. Czy miłość Romka to faktycznie to uczucie, które mnie i jego uszczęśliwi? Czy jak już rytuał miłosny zadziała, ja naprawdę będę chciała być z Romkiem? 

Działajmy z głową. Nie każda wróżka mianowicie postuka Was w głowę i powie: czy naprawdę tego chcesz? Czy naprawdę chcesz przeprowadzić rytuał separacyjny od swojego męża, z którym masz małe dzieci i związać się z mężczyzną, który prawi Ci co prawda słodkie słówka, ale jednak nie jest ojcem Twoich dzieci? Na ile złe jest Twoje małżeństwo, że chcesz go zniszczyć?... 

O tym musicie pomysleć sami. I sami zadecydować. Bo wiem, że ci z Was, którym ja odmówię, szukają dalej - aż znajdą wróżkę, która wiedząc, że sama ma czyste ręcę, jeśli to jest Wasza intencja, zrobi Wam ten rytuał, który wbiliście sobie do głowy... Ale co dalej? Z Wami, Waszym życiem? Wraca wszystko, co wysyłacie - i dobro, i zło...