Na kłopoty miłosne...czary

Tegoroczne Walentynki nie dla wszystkich były szczęśliwe... Myślę, że nie bez kozery miałam w tym dniu więcej maili od tych z Was, którym serce wcale nie cieszyło się a walentynkowy dzień nie przyniósł im ani radości, ani fajnych wspólnie spędzonych chwil. Ani nawet fajnego SMS-a z samego rana, jak w moim przypadku...;) Nic więc dziwnego, że tylu z Was zainteresowało się nagle magią miłosną... No bo jakoś trzeba próbować sobie pomóc...

Temat magii miłosnej jest szeroki jak rzeka. Ci z Was, którzy interesują się i szukają właśnie takiej pomocy wiedzą, że rytuałów miłosnych jest dużo i właściwie tyle różnych "podejść" do tematu, ile wróżek, czarodziejek, magów itp.

Magia rytualna ma mianowicie to do siebie, że istnieje tu naprawdę ogromna dowolność i nie ma jednego "przepisu" na skuteczne czary. Czym więc kierować się przy doborze/wyborze/decyzji odnośnie wróżki/maga, któremu zlecicie pomoc w Waszym nieszczęściu? 

Chyba tylko intuicją. 

Wszelkie opinie spotykane  w internecie nie są specjalnie pomocne i miarodajne. Uwierzcie mi, już w kilka miesięcy po otwarciu mojego biura, zaczęły się do mnie masowo zgłaszać firmy, które specjalizują się w zamieszczaniu w  internecie pozytywnych opinii. Ja osobiście brzydzę się tego typu podchodami - ale przypuszczam, że nie wszyscy mają taki sztywny kręgosłup moralny ( nie na darmo mąż ciągle powtarza mi, że jestem kompletnie nieżyciowa..:(

Naturalnie pomocne bywają opinie znajomych, którzy korzystali już z takiej pomocy. Ale nie łudźcie się - i nie wieszajcie też na nikim psów - to, że koleżance pomogła, to wcale nie znaczy, że Wam też pomoże...

Pozostaje więc wyczucie i intuicja - no i zwykłe ludzkie ryzyko. 

Dobra  wróżka ma swoje sposoby, żeby sprawdzić, czy jest Wam w stanie pomóc... I jeśli kieruje się w życiu uczciwością, odmówi pomocy tym, z którymi jej energia nie rezonuje i którym nie jest w stanie pomóc. To jest też odpowiedź na Wasze pytania, dlaczego czasami otrzymujecie ode mnie tylko krótkiego maila z przeprosinami i stwierdzeniem, że nie mogę podjąć się Waszej sprawy.... Ale to nie znaczy, że nie powinniście szukać dalej - to znaczy, że JA nie mogę Wam pomóc...

I jeszcze jedno - jeśli macie jakieś problemy i szukacie pomocy, opiszcie swoją sprawę już w pierwszym mailu - łatwiej jest mi doradzić Wam coś konkretnego, kiedy wiem o całej sprawie jak najwięcej. Nie obawiajcie się, że zasypujecie mnie szczegółami Waszego życia - są one potrzebne do w miarę konkretnego zastanowienia się nad tym, w jaki sposób można Wam pomóc. A po to przecież zgłaszacie do mnie...:)